W minionym tygodniu, tak jak ponad 2 miliony Polaków, rozsiadłem się wygodnie na nieco wygniecionych fotelach Multikina i zabrałem za seans Kleru. 

Parafrazując Ewangelię Św Jana napiszę: na początku był zwiastun – bo tak też się zaczęła cała przygoda z Klerem.

Po obejrzeniu kilkuminutowej zapowiedzi byłem pewny że muszę się na ten film wybrać. Ostatnimi czasy jednak produkcja trailerów do filmów to czysta magia. Są one robione w taki sposób, że nawet z najgorszego, najbardziej nudnego i przewidywalnego filmu można zrobić mega hit montując kilkuminutowy zwiastun. Mówi się, że z pustego i Salomon nie naleje – ale montażysta owszem. I bynajmniej nie uważam Kleru za chłam to jednak zwiastun wygrał z filmem a powinno być odwrotnie. 

Sama fabuła jest oczywiście dość oryginalna i kontrowersyjna przez co film jest naprawdę warty obejrzenia. Na pewno jest ciekawszy niż skaczący po raz kolejny na 20 metrów Tom Cruise albo Karolak w następnej komedii romantycznej – tak nudnej jak stanie 10 godzin z kijem w wodzie i próba łowienia ryb. Choć muszę przyznać że mniej więcej po 3/4 oglądania miałem dość. Kler jest za długi. Zdecydowanie za długi i to chyba najdobitniej rzuciło mi się oczy. W pewnym momencie zacząłem prosić ( kogo ? ) niech to się juz skończy. Do połowy wątki rozwijały się całkiem ciekawie. Poźniej jednak wszystko jakby się spłaszczyło. Wartka akcja ustąpiła miejsca monotonnej kontynuacji wydarzeń. Zabrakło zakończenia – takiego swoistego podsumowania. Samopodpalenie zwyczajnie przemilczę. 

Może Smarzowskiemu jednak o to chodziło aby zostawić film otwartym. Tak, żebyśmy sami wypracowali owe podsumowanie. Tak czy owak, mainstreamowe media mają szerokie pole do popisu. 

Podsumowując sam film zazwyczaj oceniam emocje jakie towarzyszą mi podczas oglądania.

Były filmy bawiące do łez, były też wyciskające te łzy z poruszenia. Trafił się taki ( Najlepszy, 2017r ) który również połączył to tworząc niesamowitą sinusoidę emocji złożoną ze śmiechu i łez jednocześnie. Zazwyczaj będąc na świetnym seansie, w pewnym momencie ogarnia mnie smutek. Dzieje się tak dlatego, ponieważ uświadamiam sobie, że seans kiedyś się skończy a film jest tak dobry, że mógłby trwać całą noc. Tutaj było odwrotnie. 

Emocje wywoływane podczas niedzielnych dyskusji przy obiedzie to już inna sprawa. Fabuła filmu jest stricte kontrowersyjna. Idealnie wpisuje się też w czasy podważania wszystkich wartości moralnych budujących nasze społeczeństwo. Przy wyrażaniu własnej opinii zachowałbym jednak chłodną głowę. Pewnie każdy z przywołanych w Klerze księży znajdzie swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości, ale wydaje mi się, że na każdego pedofila może przypadać 1000 księży organizujących kolonie dla dzieci, 1000 pomagającym bezdomnym i 1000 z przekonaniem wypełniających swoją misje. 

Poza tym to tylko film, tak samo jak Park Jurajski. Ocenianie wartości religijnych na podstawie filmu jest równie idiotyczne co nadzieja na to, że pewien szalony miliarder odtworzy ze starego komara biegające po bezludnej wyspie dinozaury.

Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *