Idzie jesień. Przerażająca wizja chłodu, deszczu i wszechobecnej apatii skłania nas w większym stopniu niż zawsze to skorzystania z jednej z podstawowych funkcji życiowych każdego człowieka – snu. Zaczynamy marzyć o zagrzebaniu się pod ciepłą kołdrę i spędzenia tam czasu aż do wiosny. Niestety jednak mieszkamy w Polsce, dlatego poza tym że jesteśmy zmuszeni harować jak woły do śmierci by „godnie” ( godnie według naszego rządu – 600zł miesięcznie… ) żyć to jest jeszcze jedna kwestia – klimatu.
Otóż ostatnimi czas temperatura u nas ma dwa stany. Albo turecka sauna ( gorąco ) albo relacje na lini mąż-żona po 20 latach małżeństwa ( zimno ) . W efekcie czego w lecie zasypiamy oblani litrami potu, wycierając w prześcieradło i co chwile budząc spragnieni łyka zimnej wody a więc rano czujemy się jak po górskim maratonie. Zimą zaś okrywamy każdy centymetr ciała próbując oszczędzić na nocnym ogrzewaniu a więc wyjście rano z pod nakrycia to przeżycie tak traumatyczne jak uczestniczenie w Afrykańskim obrzezaniu niemowląt.

Dlatego powstał szereg aplikacji do monitorowania snu i wybudzania nas o odpowiedniej fazie, tak, aby nasz wypoczynek stał się efektywniejszy. I… nie zamierzam przedstawiać żadnej z nich.

Chyba nie myślicie że jestem tak głupi aby każdego dnia kłaść koło głowy swój telefon i monitorować sen. Jedyną rzeczą jaką kiedykolwiek wkładałem pod poduszkę były moje mleczne zęby. Zarobiłem w dzieciństwie kilka złotych i na tym koniec.

Sposobów na poprawę kultury snu jest wiele, od dokładnego przewietrzenia pokoju, do relaksacyjnej kąpieli i liczenia pięknych baranków 🙂
Generalnie im bardziej dany sposób jest naturalny tym lepiej ponieważ nie jesteśmy zbudowani z mikrochipów a wody i węgla.
Co jeśli jednak ktoś uzna telefon za lepsze narzędzie?

Odnosząc się do badań – jak zwykle traktuje je z ogromnym przymróżeniem oka. Wyniki są takie jakie chce zlecający. Kiedyś nie było dowodów na szkodliwość palenia. Ba producenci papierosów reklamowali je jako odświeżające oddech, dlatego oprzyjmy się na prawach fizyki oraz zdrowym rozsądku.

Naukowcy stwierdzają że ludzie którzy posiadają blisko siebie telefon podczas zasypiania dłużej zapadają w sen i ten sen jest krótszy ale uwaga! Dzieje się tak dlatego, że spoglądając na jasny ekran hamujemy wydzielanie melatoniny czyli związku regulującego rytmy dobowe. Zwyczajnie spoglądając na jasny ekran jest to jasny znak dla naszego mózgu że jeszcze nie pora spać. I w efekcie faktycznie krócej i gorzej śpimy ale poza tym nie ma mowy o szkodliwym wpływie na organizm. Inaczej ma się sprawa jeśli przyjrzymy się owianym złą sławą promieniowaniem.

Jak wiemy telefon wytwarza pole elektromagnetyczne. Takie promieniowanie dzieli się na jonizujące i niejonizujące. Jonizujące pole jest niebezpiecznie dla żywych organizmów ponieważ powoduje trochę zamieszania wewnątrz jak np. zmiany DNA, radioliza wody czy zaburzenie gospodarki elektrolitami.
Jednak promieniowanie fal radiowych nie jest promieniowaniem jonizującym i nie oddziałuje na materię w sposób który szkodziłby organizmom żywym. A więc nadal wszystko ok. Co zatem nam może zaszkodzić?

W teorii faktycznie nie ma dowodów na to, że promieniowanie spowodowane przez telefon, stacje nadawcze, WiFi jest szkodliwe dla naszego organizmu. Nawet trzymanie telefonu blisko ucha emituje mniejsze promieniowanie niż ekspozycja tego ucha na nasze życiodajne słońce.

Dlaczego zatem nie chciałbym zasypiać z telefonem przy głowie? Nie w obawie przed wypaleniem dziur w ciele bo to jak udowadnia fizyka się nie stanie. Zwyczajnie nie chce żeby coś mnie rozpraszało.
Człowiek został wyposażony w pewną specyficzną część ciała której wyjątkowo ( niestety ) rzadko używa – mózg. Mózg jednak tym się różni od innych narządów, że sam wytwarza fale elektomagnetyczne o różnej długości. Dzięki czemu jesteśmy pobudzeni, kreatywni lub odpoczywamy. W stanie najgłębszego regeneracyjnego snu mózg produkuje fale delta. I mimo że telefon oraz mózg pracują na innych częstotliwościach to jednak coś mi mówi, że dwa ośrodki emisji fal znajdujące się blisko siebie to nie jest trafiony pomysł. Dlatego warto wyłączyć na noc telefon i dać w spokoju naprodukować tyle fal delta żeby rano obudzić się w miarę wypoczętym, a teorie o wyniszczającej nas niewidzialnej sile zastąpić zdrowym rozsądkiem bo tak naprawdę efekty zobaczymy za kilkanaście lat.
Do zdrowego i efektywnego snu ostatnią rzeczą jakiej potrzebujemy jest nasz telefon. Ludzkość przezyła solidnych kilka tysięcy lat chrapiąc smacznie w dużo gorszych warunkach. Dlatego aplikacje monitorujące sen są kompletnie zbędne.

Na podsumowanie, warto dodać, że kiedy wynaleziono promieniowanie rentgenowskie stosowano je z dużą niefrasobliwością. Dopiero po latach odkryto zgubne skutki jego nadużywania. Dlatego też skutki używania telefonów, aspartamu i lateksu będzie można ocenić za kilkadziesiąt lat. Pechowo może okazać się że doświadczymy tego na własnej skórze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *