Chciałem przedstawić wam aplikację która pomoże wam przetrwać te mroźne dni. Ale zacznijmy po kolei…
-17 stopni. Taką temperaturą przywitał nas Rzeszów w poniedziałkowy poranek. Od razu zaznaczę, że nie mam zamiaru naśmiewać się z wszystkich idealistów wierzących ślepo w globalne ocieplenie.
Jak widać dobitnie nic takiego nam raczej nie grozi – a szkoda bo cała ta zimna jest dość przereklamowana.

Wieczory w domu pokrytym białym puchem, przy kominku i lampce wina można policzyć na palcach jednej ręki. Na codzień zima to przytłaczająca walka z mokrymi plamami na podłodze, śniegiem sypiącym w twarz tak mocno, że czujecie jakby kawałki szkła wbijały się wam w policzki, przemoczonymi butami i skrajną hipotermią organizmu. Czasami zastanawiam się jak wiele mamy szczęścia że udaje nam się przeżyć do wiosny.

Globalne ocieplenie zatem nie istnieje.
Zresztą wyjaśnijmy to raz na zawsze. Ziemia posiada dwa okresy które zachodzą na siebie przemiennie – glacjał i interglacjał.
Glacjał to czas w którym temperatura na ziemi znacząco się ochładza i następują zlodowacenia oraz interglacjał czyli proces ocieplania klimatu.
Zwykle jeden taki okres zajmuje od 40 000 do 70 000 lat – uwaga napiszę to słownie – od czterdziestu tysięcy do siedemdziesięciu tysięcy lat.

Aktualnie jesteśmy w okresie interglacjału ( ocieplenie ) który trwa przeszło 10 000 lat wiec jest stosunkowo młody. Ma nawet swoją nazwę – Holocen. Jak widać zostało nam jeszcze sporo tysięcy lat w których nasz klimat będzie się znacząco ocieplał. Tak działa nasza planeta i takie są prawa natury.

Prawa rynku to już zupełnie inna kwestia bo wszystko co ECO sprzedaje się na potęge. W myśl zasady „odchudźmy, pozbawmy wszystkiego co potrzebne i sprzedajmy 2 razy drożej bo przecież mierzymy temperaturę na Ziemi od 300 lat no i wychodzi nam że się ociepla!” O zgrozo… Może zbuduje kiedyś eco stronę internetową. Szare tło, cienka czcionka i mały zasób grafiki sprawi że zużyje mniej miejsca na serwerze. To nic że będzie do dupy – ale będzie ECO. Nonsens.

Dlatego spodobała mi się aplikacja o nazwie Pocket Heat która rozgrzeje waszego smartfona do czerwoności tak aby następnie to on ogrzał wam zamarznięte ręce. Proste, fajne i może uratować wam życie, gdy wycieńczeni z zimna będziecie właśnie docierać do pracy.
Zasada działania takiej apki jest prosta – obciąża procesor smartfona tak mocno że ten się nagrzewa w efekcie czego macie gorący telefon który dba o wasze dłonie. Spokojnie, nic sie nie uszkodzi. Sprawdzone – działa, poza tym są specjalne systemy zabezpieczeń które chronią podzespoły telefonów przed przegrzaniem i różnego rodzaju awariami.
Właśnie ta aplikacja jest iście anty ECO. Zapomnijcie o przygaszonym ekranie, wyciszonych dzwonkach i trybie oszczędzania energii.
Wiecie co? Podoba mi się takie podejście. I wiecie co ? Przynajmniej nie marznę w ręce 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *